date_range2018-10-21

Zanim Rob Zombie stał się Robem Zombie. Jakoś wolę te starsze nagrania.

A teraz od czapy. Netbeans umarł kompletnie. Świetna wersja 8.2 została zastąpiona wersją 9. Teraz to jest Apache Netbeans. I jeżeli wiecie co się stało z projektem Apache OpenOffice to przyszłość nie jawi się wesoło. Cały jeden programista który dogląda tych wszystkich projektów wypuścił na świat siedlisko bugów. Instalacja pluginów nie działa, stare projekty nie są rozpoznawane a w katalogu domowym dostajecie kupę śmieci. Tak, nowy Netbeans tworzy sobie w /home/user swoje katalogi, które nawet nie są ukryte. I to nie jeden a przynajmniej 5 (przynajmniej tyle powstaje przy pierwszym uruchomieniu) + cache + katalog .netbeans. Pora przeprosić się z Eclipse.

Każdy popełnia błędy. To fakt, ale pewne wnioski muszą zostać wyciągnięte. To, że coś działa to nie wszystko. Ważne jest również jak działa. Dla mnie pewne rozwiązania są nie do przyjęcia, mimo, że do klasycznych generatorów błędów się nie zaliczają. Już nie będę tutaj wracał do .NET, Java Script czy SQL Server Express. Tym razem uczepie się Flash Playera.

FlashPlayer powinien jak najszybcie zginąć. Nie dlatego, że jest to zła technologia tylko, że Adobe traktuje od zawsze ten kawałek oprogramowania po macoszemu. Polityka firmy nie ulegała zmianie. I nie ulegnie - Adobe zamierza porzucić FlashPlayera w 2020 roku.

date_range2018-10-04

Przygód z MVC ciąg dalszy. Zacząłem przyglądać się CodeIgniter i Django. W CodeIgniter podoba mi się to, że faktycznie jest niewielki i nie nakłania do tworzenia templatek które później i tak cały framework musi przemielić. Czyli faktycznie powinien być szybki, posiada obsługę baz danych, plik routingu, firewall, cache. Czego chcieć więcej. Do Django trzeba się przyzwyczaić bo to przecież na Pythonie stoi i nie wiadomo jak w naszym hostingowym środowisku będzie działać.

Jakiś tydzień temu przypadkowo przełączyli nas na nowy panel w Home.pl. Wszystko ładnie się błyszczy ale nie mam dostępu do SVN. Trafiłem na infolinię i pierwszy konsultant nie wiedział co to ten SVN jest więc przełączył mnie to tego co wiedział, a ten co wiedział to nie wiedział kiedy w nowym panelu się pojawi i czy się pojawi więc przełączył mnie do tego który to wiedział a ten który to wiedział nie odbierał telefonu. No, gdyby grali "Radar love" to może i poczekałbym 20 minut, ale nie grali tam nic z tych rzeczy, więc się rozłączyłem. Widże, że przez ssh mam dostęp do koment git ale nie będę zakładał płatnego konta na GitHubie dla kilku stronek które rocznie nie wygenerują tyle żeby mi się to zwróciło. Pozostaje więc SVN, może wróci.

date_range2018-09-28

Oddychać, 1 2 3 ... 10. Uff przeszło. Ostatnio można było przeczytać o kolejnych wesołych poczynaniach oprogramowania Microsoftu. W sobotę wstukiwałem komuś kod z Office 365 i wyskoczyła informacja, że kod został użyty, ale to było niemożliwe. Dalej - logowanie na konto MS, wstukanie kodu na stronie (kod poprawny) i pobranie instalatora. I co? W koło Macieju. Kod niepoprawny. Nawet komputer zrestartowałem (co dzięki Windows Update trwało 20 minut). Ale postanowiłem się jeszcze wylogować i ponownie zalogować na konto MS. I co? Działa. Kod przyjęty od razu. Jak ja bym miał taki pieprznik w kodzie to by mnie ścięli. Czyli co? Cache konta online nie synchronizuje się w ogóle z bazą i trzeba je zainicjować ręcznie? No kaman.

Komputer klientki padł. Windows postanowił się zaktualizować w momencie w którym nie był podłączony do sieci. Co ciekawe testy wydajnościowe w W7 nie pozwalały na uruchomienie gdy komputer był zasilany tylko z baterii. Czyli co, procedura trwająca może nawet i godzinę albo więcej której niepowodzenie może Cię nawet kosztować pracę (albo i głowę) na samej baterii jest dozwolona a ta która trwa 5 - 6 minut i skutkuje pojawieniem się jedynie numerka już nie? Komuś się chyba zdrowo priorytety poprzestawiały.

Kiedyś ktoś napisał do mnie (komentarz tylko dla admina) pod wpisami odnośnie własnego MVC dlaczego ja to robię. Są przecież gotowe autoloadery + gotowe frameworki. Po co to robić skoro wszystko jest. Do tego wszystko jest już skonfigurowane tak by zacząć pracę. Tak, prawdę mówiąc (albo pisząc), to obecnie staram się przyzwoić sobie Symfony4. Podoba mi się to, że linia komend działa nawet na Home.pl (sprawdziłem). Strony jeszcze żadnej nie wrzuciłem - jedynie testowy projekt. Po pierwsze dlatego, że nie znam jeszcze dobrze tego Frameworka.

Jeśli chodzi o naukę Symfony czy Laravela to raczej przyda mi się przy własnym frameworku. Po pierwsze dlatego, że nie podoba mi się idea nadmiarowości. Na razie pracuję nad stronkami które nie są skomplikowane i chcę żeby całość działała szybko u klientów/odbiorców. Unikam Wordpressa i Joomli jak tylko mogę, choć czasem się nie da. A wszystko po to by całość zajmowała jak najmniej i była uszyta na miarę. Nie twierdzę, że frameworki to coś złego. Wręcz przeciwnie. Gdy wszystko zaczyna się rozrastać stanowią sposób by nad tym zapanować.

No i kto ostatnio słuchał tego zespołu? Troszkę mi smutno, że nawet w Trójce ciężko go usłyszeć. A o innych stacjach to można zapomnieć. Dzisiaj piosenka o pewnej masakrze.

date_range2018-09-14
forum2

To nie tak, że się lubię czepiać. Nie lubię, naprawdę. Wolę czas wykorzystać w inny sposób. Ale jeśli trafiam na stronę informatyka który prowadzi bloga i opisuje pewne rzeczy w formacie tutoriali i wszystko działa to zaczynam się zaczytywać.

Znalazłem stronę informatyka z Łodzi przypadkiem i zacząłem czytać. Nie było tam tych wpisów dużo ale każdy był wyjątkowy. Wiem, że czasem można trafić na posuchę i wtedy nawet miesiącami nic ciekawego do opisania się nie trafi. Czasem w takich momentach szuka się tematu na siłę. A czasem wrzuca banały w stylu "dzisiaj założyłem majtki".

Celeron 501 MHz, 160 MB pamięci SDRAM, dysk 8 GB i karta grafiki nVidia Riva TNT to, jeśli dobrze pamiętam, pierwszy sprzęt na jakim widziałem Operation Flashpoint: Cold War Crisis. Odpaliliśmy to w roku 2001, demo dostępne było na płycie z Clicka. Ciężko było mówić o płynności rozgrywki. Grafika również była nieszczególna. Aż do roku 2008 OF'a sobie całkowicie darowałem.

W 2008 roku postanowiłem do tytułu wrócić by okazało się, że to jedna z najlepszych gier w które grałem. Ale nie jest to wpis o OF a o następczyni czyli grze ARMA. Istnieją oficjalne kontynuacje Operation Flashpoint - Dragon Rising i Red River. Ale powiedzmy sobie szczerze - "Hurra i do przodu" to nie elementy typowe dla OF'a a taką sytuacje te gry starają się wypromować. Poza tym nowy OF jest toporny, proporcje terenu są fatalne (żałosne sztuczki z odległością) a AI pozostawia dużo do życzenia. W Dragon Rising w pierwszej misji ostrzeliwałem jakąś szopę. Przyzwyczajony do mechaniki Cold War Crisis obstawiłem się w taki sposób aby nie dać się zaskoczyć (a oryginalny OF potrafi zaskoczyć, oj potrafi). A tu co - Chińczycy walili do mnie stojąc w kupie. Żaden się nawet nie silił by zajść mnie od tyłu. Cóż - kiepski sequel.

Chwilowo brakuje mi czasu na zamieszczenie jakiegoś dłuższego wpisu (drobna robótka na 2 dni przy domu rozwlekła się na praktycznie całe wakacje - wcale nie zdziwiłbym się nawet gdyby na środku podwórka jeszcze otworzył się portal do piekieł z którego wyszedłby Mefisto i zaczął rozkręcać mi zbrojenia), więc żeby pusto nie było - muzyka. Pierwszy raz usłyszałem ten zespół w roku 2012 w MiniMax, który wtedy prowadził Leszek Adamczyk. W tamtej audycji puścił również najnowszą płytę Johnny'ego Marr'a. Ale to właśnie Gugun Blues Shelter jakoś zapadł mi w pamięć. I to nie jest tak, że wszystkie rockowe czy metalowe zagraniczne zespoły od razu lubię (na przykład UDO wolałbym odsłyszeć), ale tutaj coś jest. Chyba dopiero w tym roku doczekali się w miarę dobrze zrealizowanego singla. Bo wszystko co mają na Youtubie to albo live nagrywane Multiplą albo kawałki z longplaya przegrywane na kasetę, z kasety na kasetę VHS i z kasety VHS na komputer za pomocą najtańszego mikrofonu elektretowego. Ale nadaję ich nieco starszy kawałek.