No i klapa. Prezydent podpisał ustawę o cenach prądu. Więcej o tej wesołej ustawie można przeczytać tutaj. Ta decyzja to dowód, że już nic nie da się naprawić. A za rok co będzie? Kary dla Polski za niską skuteczność we wdrażaniu rozwiązań bazujących na energii odnawialnej będą rosły z roku na rok. Sytuacja przypomina schyłek PRL-u. Dotowano zakłady, których byt był ekonomicznie nieuzasadniony, a to wszystko by ratować wizerunek. Jak to się skończyło - wiemy. A jak będzie za rok? Podwyżka cen, wzrost państwowych dotacji? I przez ile lat można? Sytuację gasi rząd. Ale zapotrzebowanie na energię jest coraz większe. I maleć nie będzie. Przecież przyszłość to elektryczne (ekologiczne?) samochody. Coraz więcej węgla importujemy. Najwięcej z Rosji - jest lepszej jakości i tańszy od naszego. W planach jest mityczna elektrownia atomowa, ale nie powstanie bo Czarnobyl. Elektrownie wiatrowe - nie, bo ceny graniczących działek idą w dół i dzieci krzywe się rodzą. Spiętrzenie wód i elektrownie wodne również odpadają bo trzeba by przenieść mniejsze lub większe wioski. Jeśli chodzi o elektrownie słoneczne to sam nie jestem przekonany o ich efektywności. Owszem, te przydomowe lub montowane na budynkach mogą odciążyć infrastrukturę. Niemniej - te 9 mld złotych przejemy. A za rok nie będzie z tego nic, jedynie większe kary do zapłaty.

Ale cytując klasyka - "ciemny lud to kupi".

No i mam za swoje. Ferdek Kiepski powiadał "nie bądź taki do przodu bo ci z tyłu zabraknie", do dzisiaj zastanawiam się co poeta miał na myśli. Jednak biorąc to zupełnie dosłownie to zdaje się Ferdek chciał przestrzec przed używaniem repzytoriów testing w Archu.

A zaczęło się niewinnie. Na jednym laptopie przestały się uruchamiać przeglądarki Vivaldi i Opera. Na innych sprzętach wszystko działało. Myślałem, że może ktoś dał ciała w implementacji silnika Chromium w tych produktach (bo Chromium działało). Ewentualnie jakiś zonk związany z łataniem Meltdown + Spectre.

Trochę czasu minęło od poprzedniego wpisu. Jako, że mam wolne 5 minut to postanowiłem coś nabazgrać. Jak już pisałem wcześniej brnę w CodeIgniter. Całkiem fajny i szybki framework. Aczkolwiek posiada kilka irytujących funkcjonalności.

Zapewne kojarzycie REST API. Otóż próbuję w zgodzie z wytycznymi opracować stronę w CI. Przy dotarciu do formularzy (i nie tylko) pojawia się problem. Po pierwsze standard HTML 5 wspiera dla znaczników form jedynie GET i POST. Po drugie wpis routingu w CI w stylu

date_range2018-12-09

Z braku czasu na razie coś dynamicznego.

Do tego, że projektanci sprzętu komputerowego skupiają się bardziej na tym aby ograniczyć żywotność swoich produktów zdążyliśmy się przyzwyczaić. Ale do tego, że próbują nas spalić żywcem to jednak jeszcze nie do końca.

Chyba pierwszą firmą która próbowała upiec swoich klientów był Samsung ze swoim Note 7. A teraz trafił do mnie Dell (modelu niestety nie pamiętam - może coś wyczytacie ze zdjęć, wiem, że cena tego modelu to ok 3500 zł) - usterka - samozapłon. Historia w obrazkach.

date_range2018-10-21

Zanim Rob Zombie stał się Robem Zombie. Jakoś wolę te starsze nagrania.

A teraz od czapy. Netbeans umarł kompletnie. Świetna wersja 8.2 została zastąpiona wersją 9. Teraz to jest Apache Netbeans. I jeżeli wiecie co się stało z projektem Apache OpenOffice to przyszłość nie jawi się wesoło. Cały jeden programista który dogląda tych wszystkich projektów wypuścił na świat siedlisko bugów. Instalacja pluginów nie działa, stare projekty nie są rozpoznawane a w katalogu domowym dostajecie kupę śmieci. Tak, nowy Netbeans tworzy sobie w /home/user swoje katalogi, które nawet nie są ukryte. I to nie jeden a przynajmniej 5 (przynajmniej tyle powstaje przy pierwszym uruchomieniu) + cache + katalog .netbeans. Pora przeprosić się z Eclipse.

Każdy popełnia błędy. To fakt, ale pewne wnioski muszą zostać wyciągnięte. To, że coś działa to nie wszystko. Ważne jest również jak działa. Dla mnie pewne rozwiązania są nie do przyjęcia, mimo, że do klasycznych generatorów błędów się nie zaliczają. Już nie będę tutaj wracał do .NET, Java Script czy SQL Server Express. Tym razem uczepie się Flash Playera.

FlashPlayer powinien jak najszybcie zginąć. Nie dlatego, że jest to zła technologia tylko, że Adobe traktuje od zawsze ten kawałek oprogramowania po macoszemu. Polityka firmy nie ulegała zmianie. I nie ulegnie - Adobe zamierza porzucić FlashPlayera w 2020 roku.

date_range2018-10-04

Przygód z MVC ciąg dalszy. Zacząłem przyglądać się CodeIgniter i Django. W CodeIgniter podoba mi się to, że faktycznie jest niewielki i nie nakłania do tworzenia templatek które później i tak cały framework musi przemielić. Czyli faktycznie powinien być szybki, posiada obsługę baz danych, plik routingu, firewall, cache. Czego chcieć więcej. Do Django trzeba się przyzwyczaić bo to przecież na Pythonie stoi i nie wiadomo jak w naszym hostingowym środowisku będzie działać.

Jakiś tydzień temu przypadkowo przełączyli nas na nowy panel w Home.pl. Wszystko ładnie się błyszczy ale nie mam dostępu do SVN. Trafiłem na infolinię i pierwszy konsultant nie wiedział co to ten SVN jest więc przełączył mnie to tego co wiedział, a ten co wiedział to nie wiedział kiedy w nowym panelu się pojawi i czy się pojawi więc przełączył mnie do tego który to wiedział a ten który to wiedział nie odbierał telefonu. No, gdyby grali "Radar love" to może i poczekałbym 20 minut, ale nie grali tam nic z tych rzeczy, więc się rozłączyłem. Widże, że przez ssh mam dostęp do koment git ale nie będę zakładał płatnego konta na GitHubie dla kilku stronek które rocznie nie wygenerują tyle żeby mi się to zwróciło. Pozostaje więc SVN, może wróci.

date_range2018-09-28

Oddychać, 1 2 3 ... 10. Uff przeszło. Ostatnio można było przeczytać o kolejnych wesołych poczynaniach oprogramowania Microsoftu. W sobotę wstukiwałem komuś kod z Office 365 i wyskoczyła informacja, że kod został użyty, ale to było niemożliwe. Dalej - logowanie na konto MS, wstukanie kodu na stronie (kod poprawny) i pobranie instalatora. I co? W koło Macieju. Kod niepoprawny. Nawet komputer zrestartowałem (co dzięki Windows Update trwało 20 minut). Ale postanowiłem się jeszcze wylogować i ponownie zalogować na konto MS. I co? Działa. Kod przyjęty od razu. Jak ja bym miał taki pieprznik w kodzie to by mnie ścięli. Czyli co? Cache konta online nie synchronizuje się w ogóle z bazą i trzeba je zainicjować ręcznie? No kaman.

Komputer klientki padł. Windows postanowił się zaktualizować w momencie w którym nie był podłączony do sieci. Co ciekawe testy wydajnościowe w W7 nie pozwalały na uruchomienie gdy komputer był zasilany tylko z baterii. Czyli co, procedura trwająca może nawet i godzinę albo więcej której niepowodzenie może Cię nawet kosztować pracę (albo i głowę) na samej baterii jest dozwolona a ta która trwa 5 - 6 minut i skutkuje pojawieniem się jedynie numerka już nie? Komuś się chyba zdrowo priorytety poprzestawiały.