date_range2018-09-14

To nie tak, że się lubię czepiać. Nie lubię, naprawdę. Wolę czas wykorzystać w inny sposób. Ale jeśli trafiam na stronę informatyka który prowadzi bloga i opisuje pewne rzeczy w formacie tutoriali i wszystko działa to zaczynam się zaczytywać.

Znalazłem stronę informatyka z Łodzi przypadkiem i zacząłem czytać. Nie było tam tych wpisów dużo ale każdy był wyjątkowy. Wiem, że czasem można trafić na posuchę i wtedy nawet miesiącami nic ciekawego do opisania się nie trafi. Czasem w takich momentach szuka się tematu na siłę. A czasem wrzuca banały w stylu "dzisiaj założyłem majtki".

Celeron 501 MHz, 160 MB pamięci SDRAM, dysk 8 GB i karta grafiki nVidia Riva TNT to, jeśli dobrze pamiętam, pierwszy sprzęt na jakim widziałem Operation Flashpoint: Cold War Crisis. Odpaliliśmy to w roku 2001, demo dostępne było na płycie z Clicka. Ciężko było mówić o płynności rozgrywki. Grafika również była nieszczególna. Aż do roku 2008 OF'a sobie całkowicie darowałem.

W 2008 roku postanowiłem do tytułu wrócić by okazało się, że to jedna z najlepszych gier w które grałem. Ale nie jest to wpis o OF a o następczyni czyli grze ARMA. Istnieją oficjalne kontynuacje Operation Flashpoint - Dragon Rising i Red River. Ale powiedzmy sobie szczerze - "Hurra i do przodu" to nie elementy typowe dla OF'a a taką sytuacje te gry starają się wypromować. Poza tym nowy OF jest toporny, proporcje terenu są fatalne (żałosne sztuczki z odległością) a AI pozostawia dużo do życzenia. W Dragon Rising w pierwszej misji ostrzeliwałem jakąś szopę. Przyzwyczajony do mechaniki Cold War Crisis obstawiłem się w taki sposób aby nie dać się zaskoczyć (a oryginalny OF potrafi zaskoczyć, oj potrafi). A tu co - Chińczycy walili do mnie stojąc w kupie. Żaden się nawet nie silił by zajść mnie od tyłu. Cóż - kiepski sequel.

Chwilowo brakuje mi czasu na zamieszczenie jakiegoś dłuższego wpisu (drobna robótka na 2 dni przy domu rozwlekła się na praktycznie całe wakacje - wcale nie zdziwiłbym się nawet gdyby na środku podwórka jeszcze otworzył się portal do piekieł z którego wyszedłby Mefisto i zaczął rozkręcać mi zbrojenia), więc żeby pusto nie było - muzyka. Pierwszy raz usłyszałem ten zespół w roku 2012 w MiniMax, który wtedy prowadził Leszek Adamczyk. W tamtej audycji puścił również najnowszą płytę Johnny'ego Marr'a. Ale to właśnie Gugun Blues Shelter jakoś zapadł mi w pamięć. I to nie jest tak, że wszystkie rockowe czy metalowe zagraniczne zespoły od razu lubię (na przykład UDO wolałbym odsłyszeć), ale tutaj coś jest. Chyba dopiero w tym roku doczekali się w miarę dobrze zrealizowanego singla. Bo wszystko co mają na Youtubie to albo live nagrywane Multiplą albo kawałki z longplaya przegrywane na kasetę, z kasety na kasetę VHS i z kasety VHS na komputer za pomocą najtańszego mikrofonu elektretowego. Ale nadaję ich nieco starszy kawałek.

date_range2018-08-06
forum1

Wczoraj słuchałem (po raz kolejny) "Piosenek bez granic" Wojciecha Manna no i nadał on tam zespół którego nie dość, że do tej pory nie słyszałem to na dodatek gdyby nie ta audycja (a może w zasadzie prowadzący) nigdy bym się o nim nie dowiedział. Nie mogłem się zdecydować co tutaj umieścić. No i dodanie tak prostego wpisu nigdy nie było takie czasochłonne, bo gdy zaczynałem słuchać by porównać nagrania to słuchałem ich do końca. I to po kilka razy. Tak ciężko było przestać. A zdecydować jeszcze ciężej.

A, że pana Wojtka warto słuchać to potwierdzam, że odkąd zacząłem chronić oczy za pomocą okularów to ani razu nie nadziałem się na dyszel.

date_range2018-07-18

I stała się jasność. Opisałem moje problemy z rejestratorem Notis aka Dahua. Rok temu u klienta również miał miejsce taki przypadek - rejestrator Hikvision - tam wystarczyło zmienić hasło na mocniejsze. Okazuje się, że winnym w obu przypadkach jest to samo indywiduum.

Całość do kupy zaczęła się układać po tym wpisie na Sekuraku. W artykule jest wzmianka o czymś takim jak BrickerBot.

Ktoś kiedyś powiedział, że niewiedza jest błogosławieństwem. Przypomniałem sobie o tym gdy dzień po zamontowaniu Mikrotika w firmie zerknąłem w log urządzenia. Mikrotik stanowi również bramę na świat dla rejestratora. Poprzednio rejestrator był wystawiony na świat w DMZ. Teraz w DMZ jest MikroTik a w nim przekierowane konkretne porty. Po części dlatego, że nie muszę dzwonić do operatora by przestawił byle pierdołę. Teraz sam to mogę zrobić.

Całe szczęście, że domyślnie puste hasło admina olałem i utworzyłem swoje dość trudne. Bo log prezentuje się tak

date_range2018-06-14

To jest ciąg dalszy wpisu Oswajamy RouterOS. Wszelkie założenia sieci są wylistowane we wspomnianym artykule.

Dziś zajmiemy się kwestią wifi. Według specyfikacji 951Ui-2nD posiada anteny o mocy 1,5 dBi. Jednakże poczułem się pozytywnie zdziwiony tym, że działają tak samo jak trzy anteny 5 dBi przyczepione do 1043ND. Decybel decybelowi nierówny?

date_range2018-06-08

Genialne.

date_range2018-06-03

RODO w natarciu. Sam nigdy nie dostałem tylu smsów z aktualizacją polityki związanej z zarządzaniem danymi osobowymi. Ale mniejsza z tym, dostaliśmy zamówienie na montaż nowego routera z funkcją firewalla. Obecny router lub się zawieszać i co jakiś czas trzeba go restartować. Postanowiłem spróbować sił z routerem MikroTik RB2011iL-IN. Z urządzeniami MikroTika miałem wcześniej do czynienia gdy trzeba było skonfigurować stacje wifi by działały w trybie bridge. Dużym plusem jest program do konfiguracji urządzeń Winbox który to automatycznie wyszukuje urządzenia nieważne w jakiej sieci się znajdują. Nie trzeba znać żadnej domyślnej konfiguracji.

Nie będę opisywał konfiguracji na potrzeby firmy ale na potrzeby domowe. Postanowiłem wymienić wysłużonego 1043 na RB951Ui-2nD. Z jednej strony jestem zadowolony z tego urządzenia a z drugiej dałem trochę ciała bo nie zwróciłem uwagi na to, że ma tylko FastEthernet. A przy dysku sieciowym czuć spowolnienie. Trudno, za jakiś czas wymienię na coś szybszego.

date_range2018-05-18

Dziś taki trochę offtop będzie. Kolejny raz w łapy wpadła mi książka kiepska. I muszę to opisać, bo, być może uda mi się kogoś ostrzec przed zmarnowaniem nawet tych 19,90 zł za które można by nakupić balonów. Do Caleba Scharfa dołącza John C. Lennox w pozycji "Bóg i Stephen Hawking".

Zanim zacząłem czytać zobaczyłem tylną okładkę z patronami medialnymi. A tam dominikanie.pl czy Gość niedzielny. Ale jest też Świat wiedzy i Wiedza i życie. Zapowiada się dziwnie.