Info o ciastkach

Eeee...
Żeby strona działała fajnie to trzeba zaakceptować obsługę pewnych plików. Jeśli jesteś nienormalny, nosisz czapkę z amelinium i siedzisz w schronie zbudowanym z poduszek to możesz je sobie wyłączyć. Autor strony nie czerpie żadnych korzyści z cookies (twierdzi nawet, że ten komunikat jest głupi), ale, cóż - Unia wymaga. Korzystając z witryny zgadzasz się z polityką cookies.

Wszystko w budowie...

Vivaldi - nowa nadzieja

logo vivaldi

Jakiś czas temu wymieniłem tą przeglądarkę jako solucję na całe zło przeglądarkowego piekła.

W dobie internetu pełnego pokemonów i dzieci neostrady. Powstało coś co istnieć nie ma prawa. Dlaczego? Jest skomplikowane, wysoce konfigurowalne i ergonomiczne. Jon S. von Tetzchner stworzył Operę - tą pierwszą Operę. W roku 2012 został odsunięty i nie miał realnego wpływu na rozwój Opery. Nowy zarząd uznał, że potrzebna jest przeglądarka dla pryszczatej młodzieży by ta mogła zamieszczać obrazki genitaliów na fejsbukach i naszej klasie. Tetzcher zawiedziony tym stanem rzeczy zaczął zbierać ekipę i tworzyć zespół który odtworzy idee które towarzyszyły mu w połowie lat 90-tych, gdy tworzył Operę.

No bo tak

  • Internet Explorer - nie nadaje się do niczego, jest innowacyjny jak smalec a życiorys ekipy go tworzącej pewnie był pierwowzorem scenariusza do "My, dzieci z dworca ZOO". Ulubiony przez programistów webowych głównie za jego stabilność - żebyśmy się tylko źle nie zrozumieli - chodzi o zastój a nie bezpieczeństwo.
  • Mozilla Firefox - zmarnowany talent, szkoda. Firefox skupia się na pierdołach (dobry odpowiednik słowa błahostki, zwłaszcza gdy nie wiadomo jakie 'h') zamiast na rozwoju silnika.
  • Opera - już zupełnie nie mam pojęcia co oni kombinują. Stara Opera to cud techniki, nowa to, no cóż... Pisana od początku do końca w asemlerze. Jest to klon Google Chrome'a, tyle że z kiepawą ikoną i kilkoma protezami zakrywającymi braki. Decyzje kierownictwa Opery są coraz bardziej głupie. To tak jakby zatrudnić Edwarda Nożycorękiego w żłobku.
  • Google Chrome - bez wątpienia najlepszy silnik renderujący, minimalizm i szybkość. Ale jest pewno "ale". Ale o tym trochę później. Ojej, tej się najmniej oberwało.

Zakładki

Nareszcie wiem gdzie one są. W nowej Operze są tak zakonspirowane, że z rezygnacją mówię "a, po prostu wpiszę ręcznie". I tutaj Vivaldi wchodzi na parkiet jak Travolta w "Gorączce sobotniej nocy". Aby dodać nową zakładkę wystarczy kliknąć ikonę na pasku adresu lub zrobić to ręcznie w panelu zakładek. Dostęp do nich również jest prosty - klik i są wszystkie. Panel Speed Dial to majstersztyk.

Karty

Vivaldi i tutaj wygrywa. Jest grupowanie kart, przełączanie kółkiem myszy, zamykanie środkowym przyciskiem myszy. Po najechaniu na kartę wyświetla się podgląd strony. Do tego łapiąc za spód zakładek można je powiększyć do widoku miniatur stron. Po prawej stronie znajduje się ikona kosza - tam trafiają zamknięte karty, więc łatwo można je przywrócić. Do tego górne obramowanie zmienia kolor na odpowiadający stylowi aktualnie przeglądanej strony.

Panel

Cecha charakterystyczna starej Opery. Z panelu mamy dostęp do menadżera zakładek, menadżera pobierania, notatek oraz ustawień.

Notatki

Która przeglądarka ma coś takiego? Opera 12 i Vivaldi. Przecież wiadomo, że przed przeglądarką spędzamy większość życia. Takie narzędzia są potrzebne.

Wygląd

Wygląda bardzo elegancko. Interfejs jest płaski jak Keira Knightley, ale przez to wygląda bardzo dystyngowanie. Brak tutaj jakiś ukrytych opcji, wszystko jest na wierzchu. Wszystko można kliknąć bez zastanawiania się co się zaraz stanie. Wszystko jest proste a zarazem potężne.

A poza tym

Vivaldi to narzędzia deweloperskie silnika Webkit (F12), szybkie menu (F2) oraz standardowe wyszukiwanie w pasku adresu. Można w nim dodać skrót własnej wyszukiwarki np g jest dla google, b dla bing itp. Wpisując literkę na początku pokazujemy z której wyszukiwarki korzystać. Kiedy literki nie będzie to znaczy, że korzystamy z domyślnej. Do tego są jeszcze skróty klawiaturowe i gesty myszy znane ze starej Opery, wygodny panel zoom dla strony, blokowanie obrazków. Nowością są tzw akcje strony. Jest to zbiór narzędzi ingerujących w wygląd strony. Obejmują ciekawe wizualnie fajerwerki (transform 3D, filter sepia) albo typowo webdeweloperskie (outlines, highlight focus) zagadnienia.

I wielki finał

Nie wiem kto to był i ile narkotyków zjadł żeby to wymyślić ale to kolejny przełom. Typowy tylko i wyłącznie dla twórców starej Opery. Chodzi o przeglądanie kilku stron na raz w jednym oknie. Żeby coś takiego aktywować trzeba zgrupować jakieś karty, wtedy na dole pojawi się widok formatu wyświetlania. Wystarczy wybrać czy strony mają sąsiadować w pionie czy w poziomie et volia. Do panelu również można doczepić stronę zawsze współdzieloną z innymi. A najlepsze jest to, że to dopiero beta - tak jak system głosowania w wyborach samorządowych 2014 - ale w porównaniu z tamtym - działa, i to jak.

Bardzo lubię tą przeglądarkę ale jednak nie chcę być stronniczy i powstrzymam się od kategorycznych osądów. Tą genialną, wspaniałą, cudną przeglądarkę możecie pobrać z tej strony. A na tej stronie możecie przeczytać jej recenzję (są obrazki!).

P.S. A to jeszcze nie wszystko. W planie są kolejne funkcjonalności.

Komentarze (2)

csk(admin) ( 2016-03-11 21:06:08 )
Re: Ale do Chrome
Panel, F2, wygląd, funkcje starej Opery, zakładki tam gdzie chcę. Vivaldi jest na silniku Chrome'a więc strony wyglądają identycznie.
Korsarz ( 2016-03-11 20:27:26 )
Ale do Chrome
A czym Vivaldi wygrywa z Chrome?

Napisz komentarz lub zgłoś błąd

Dodane w dniu 16 listopada 2015 przez Michał Misztal
Kopiowanie powyższych wypocin dozwolone pod warunkiem podania źródła, znaczy tandemu autor + link do strony