Outlook Express kaputt

Data: 2016-10-20, autor: Michał Misztal

Microsoft już nas przyzwyczaił, że swoje najlepsze programy grzebie żywcem a niedorobione mutanty wypuszcza na widok publiczny. Jednym z najlepszych programów do poczty email był Outlook Express. Prostota tego programu jest wciąż zachwycająca. I mimo, że sam z niego nie korzystam i nie korzystałem to u klientów występował licznie. Przejrzysty, prosty w konfiguracji. Bez zbędnych bzdetów.

Niestety z chwilą wydania Visty programiści odpowiedzialni za OE zostali oddelegowani przez MS jako pożywienie dla Beara Gryllsa. A zamiennika dla OE nie było. Potem pojawił się Windows Live. Mało kto o nim słyszał bo nie był zainstalowany w systemie a należało go pobrać i zainstalować. Ba. Trzeba było wiedzieć co pobrać. No i trzeba było wiedzieć, że coś takiego jest. Sam przerabiałem temat klientów poczty tylko jeden w całości przypadł mi do gustu.

Sylpheed to dzieło Hiroyuki Yamamoto. Program działa na wielu systemach. Interfejs jest napisany w GTK. Działa na Linuksach, OS X, Windows (od XP w górę, choć w dokumentacji jest - od Visty w górę).

Program jest prosty i funkcjonalny. Wyglądem przypomina OE i The Bat. No i jest nowoczesny. Do tego prosty w obsłudze. Pozwala na proste przełączanie się między wieloma kontami (w Windows Live to katorga), tworzenie osobnych folderów dla kont, import, eksport wiadomości. Posiada książkę serwisową która sama zbiera adresy z otrzymanych maili, obsługę vCard. Poza tym szablony, szyfrowanie PGP i wiele innych funkcji. Nic tutaj nie przytłacza. W przeciwieństwie do produktów MS których wygląd przypomina mieszkanie cygańskiego króla.

Okno tworzenia wiadomości nie przytłacza. Jest w nim to co powinno się w nim znaleźć. Można skupić się na treści a oto tak naprawdę chodzi.

Po wybraniu wiadomości mamy całkiem sporo funkcji do wyboru.

Konfiguracja konta jest przejrzysta i prosta. Żeby zmienić ustawienia konta w Outlook 2007 trzeba przejść przez szafę do odległej krainy.

W prosty sposób można zaimportować/wyeksportować wiadomości.

Czytelna książka adresowa.

Programem można sterować z poziomu linii komend. Zamiast ręcznie załączać pliki można wszystko zautomatyzować.

Dodatkowym plusem jest to, że program domyślnie nie parsuje html'a i nie pobiera obrazków - dzięki czemu jest szybki i dba o prywatność użytkownika. Wspomnę tylko, że systemy reklamiarzy/spamerów sprawdzają czy nasze skrzynki są aktywne wysyłając zdalną zawartość np zdjęcia (jak to działa - może kiedy indziej, jak nie zapomnę) - bo nie ma sensu spamować nieużywanej skrzynki.

Program jest wart zainteresowania. Jedynym minusem jest to, że nie został do końca przetłumaczony na polski. Na szczęście braków nie jest dużo. Program można pobrać stąd.

Skomentuj lub zgłoś błąd

© Michał Misztal 2018