Info o ciastkach

Eeee...
Żeby strona działała fajnie to trzeba zaakceptować obsługę pewnych plików. Jeśli jesteś nienormalny, nosisz czapkę z amelinium i siedzisz w schronie zbudowanym z poduszek to możesz je sobie wyłączyć. Autor strony nie czerpie żadnych korzyści z cookies (twierdzi nawet, że ten komunikat jest głupi), ale, cóż - Unia wymaga. Korzystając z witryny zgadzasz się z polityką cookies.

Wszystko w budowie...

Helmut do zadań specjalnych część 2

- A niech to szlag. No cholera. Ja nie mogę. No kutwa. - Helmut patrzył na kupon z TotoMixa i klął na czym świat stoi. Nie trafił jednego meczu. Gdyby trafił to okrągłe 153 złote 29 groszy trafiłoby do jego kieszeni. - No, ja, noż kutwa. Ej no pani, na pewno nic nie wygrałem? No patrz pani – jeden mecz nie wszedł. Coś się z tym zrobi? No bo kurde, ej, no ja dzieci mam i na ten kraj pracuję a tu żeby jeszcze tak. Ej no.

- No niestety.

- Kuźwa. Ja tu ostatni raz jestem. Nie ma, koniec. Nic ode mnie nie zarobicie. Widzenia.

Helmut wyszedł na ulicę. Przystanął jeszcze koło wystawionych na ulicy motocykli. Popatrzył na chrom na kołach i na baku. Spodobały mu się zwłaszcza nalepki płomieni. Helmut lubił płomienie. Nie raz opalał kable z izolacji żeby je potem sprzedać na złom. Podobało mu się to i to jaki dym z tego był. Stał z widłami i patrzył jak się to jarało.

- Kable jeszcze muszę opalić. - pomyślał i poszedł do domu. Gdy doszedł do domu z zadowoleniem spostrzegł, że brama jest otwarta a dwóch młodych ludzi nosi mu węgiel wiadrami prosto do piwnicy. Kiedyś tak nie było, kiedyś to przyjechali i wywalili mu to przed bramę. Sam to musiał znosić. Sytuacja taka powtórzyła się tylko raz. Po wizycie w opiece socjalnej urzędniczka dopłaciła z własnych pieniędzy żeby ten węgiel mu znieśli i żeby już nie wracał. Tego ostatniego to nie udało się wykonać bo Helmut co chwilę miał palące potrzeby i ciągle wracał. A to chałupę trzeba było ocieplić, a to dach przeciekał, a to okna trzeba było wymienić, a to drzwi się wypaczyły. Trochę tego było. Na sugestię czy nie wybrałby się do pracy odparł – Pani chyba żartuje, a kto z dziećmi zostanie. Jako uzasadnienie tych wszystkich prac zawsze wpisywał „bo dzieci marznom”. Helmut nie był zarejestrowany również jako bezrobotny w Urzędzie Pracy. Kiedyś usłyszał, że na tej podstawie liczony jest wskaźnik bezrobocia a on chciał, żeby chociaż w statystykach Polska dobrze wyglądała.

- Stara, cholera! Stara! Gdzie jesteś?

- I co się drzesz?

- A bo zapomniałem, że do tego sądu mam dzisiaj iść. To mówię, że idę.

- Zawsze się zabierasz i idziesz kiedy chcesz. Co mnie to obchodzi.

- A w zęby nie chcesz? Mordę mało masz obitą? Ja do sądu idę bo dzisiaj mnie uniewinnić mają. Do tej pory puszczali bo nie było dowodów czy, że świadkowie znikali a dzisiaj to świadków mają i mają powiedzieć, że niewinny jestem. Słyszysz stara, że ktoś powie, że ja niewinny jestem.

Helmut stawił się w sądzie koło godziny 10. Dotarł pod wskazany pokój i czekał. Jakież było jego zdziwienie gdy oprócz sędziny i protokolantki nie było nikogo innego. Wyrok został odczytany – 1 rok w zawieszeniu na 2 lata. Helmut wybuchnął swoim „Ej, no kurde”. Ludzie w garniturach z którymi rozmawiał przed miesiącem powiedzieli, że nie pójdzie do więzienia. No i nie poszedł, ale wyrok mu się nie spodobał.

- Stara, pokojnie. Wyrok w zawieszeniu znaczy, że jak się to powtórzy to wtedy pójdę siedzieć. Tak mi w sądzie powiedzieli. Czyli jest dobrze.

Uspokoiwszy żonę włączył telewizor. A tam akurat życzenia wielkanocne premier Maszynadoszycia. - Następnym razem to sobie inaczej pogadamy – pomyślał Helmut patrząc się w telewizor.

Założył kapcie, zszedł do piwnicy, żeby sprawdzić ile tego węgla mu przywieźli. Z komórki wyciągnął miedziane kable i ułożył je na środku podwórka. Polal to benzyną i podpalił.

-Ale się jara.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie dodał komentarza. Możesz być pierwszy.

Napisz komentarz lub zgłoś błąd

Dodane w dniu 29 kwietnia 2017 przez Michał Misztal
Kopiowanie powyższych wypocin dozwolone pod warunkiem podania źródła, znaczy tandemu autor + link do strony