Info o ciastkach

Eeee...
Żeby strona działała fajnie to trzeba zaakceptować obsługę pewnych plików. Jeśli jesteś nienormalny, nosisz czapkę z amelinium i siedzisz w schronie zbudowanym z poduszek to możesz je sobie wyłączyć. Autor strony nie czerpie żadnych korzyści z cookies (twierdzi nawet, że ten komunikat jest głupi), ale, cóż - Unia wymaga. Korzystając z witryny zgadzasz się z polityką cookies.

Wszystko w budowie...

Narodowe czytanie

Dzisiaj prozą będzie. W sumie to zawsze jest prozą ale tym razem postanowiłem to podkreślić ze względu na wszechobecne proliterackie koszmarki. Żebym nie został źle zrozumiany - sam przeczytałem książek w liczbie > 1 więc wyrywam się z modelu Polaka idealnego. Jako Polak nieidealny potrafię dostrzec nieco więcej. Jako Polak nieidealny widzę karykaturalność podszytą czystą dwulicowością, żeby nie rzec - hipokryzją, pewnych środowisk aktywnie dbających o wygląd i zawartość koryt swoich i swoich bliskich.

Pamiętam zdjęcie otwarcia fragmentu leśniej drogi na której zrobiono asfalt. Droga była na tyle wąska, że zdjęcie przecięcia wstęgi zrobiono w dwóch egzemplarzach aby wszyscy lokalni politycy mogli się pokazać. Teraz z kolei czytamy sobie "Wesele". Ok, i co z tego. Do czego to niby doprowadzi? Że wszyscy zaczną czytać Wyspiańskiego albo lektury? Lektur jak nie lubiłem czytać (ok, "Zbrodnię i karę", całych "Chłopów" i "Quo Vadis" pochłonąłem żywcem) tak i teraz ich do ręki nie wezmę. Zamiast tego wolałem sięgnąć po Dostojewskiego, Miłosza, Kunderę, Lema, MacLeana, Haska, Hammeta i innych (a trochę tego było). I tak zostało mi do tej pory. Wolę polecić "Zabić drozda" Harper Lee niż "Granicę" Nałkowskiej czy "Dzienniki gwiazdowe" Lema zamiast "Nie-boskiej komedii".

Tym całym narodowym czytaniem wpajamy ludziom, że czytanie jest tak nudne, że trzeba do tego zaprząc wszelkie media świata, lokalnych i nie-lokalnych polityków a nawet samego pana Adriana. Czasy się zmieniły. Wiek XIX minął bezpowrotnie. Rzeczywistość się zmieniła, granice się rozmyły a z tymi lekturami jak było tak jest. 2015 - "Lalka" zamiast "Solaris", 2016 "Quo Vadis" - no, to akurat było wporzo pod warunkiem, że ktoś potem po całą książkę sięgnął, 2017 - "Wesele" zamiast Potockiego. Może pora zaktualizować priorytety. Nie można paść ego w nieskończoność tym co było i tym czym moglibyśmy być jako naród. Bo jako naród nam nie wychodzi. Ostatnio stan naukowej samoświadomości mogłem zaobserwować na początku roku 2016 kiedy to jedno z moich ulubionych pism - "Nauka bez tajemnic" (dwumiesięcznik) - dostało miesięcznego poślizgu. Po rozmowie z wydawnictwem okazało się, że zainteresowanie gazetą jest tragiczne i zaprzestają kolportażu w Polsce (na świecie jest z pismem w porządku). Sorry, jeśli gazeta której autorami byli naukowcy z MIT, Oxfordu czy Uniwersytetu Kalifornijskiego nie ma u nas szans to co ma. Cena to tylko 12 zł czyli 1,5 zł tygodniowo. No ale za tę kasę można mieć "Życie na gorąco" i przeczytać kto sobie powiększył pępek. A szkoda bo cykl artykułów o splątaniu kwantowym i teorii strun był wciągający. I co? Film mi się urwał - ale jak przystało na Polaka nieidealnego - nie "ten" film.

Jakiś czas temu Cezary Pazura na temat systemu edukacji powiedział, że jeśli dziecko chce pisać wiersze zamiast nauki geografii to powinno mu się to umożliwić ale "niech napisze choćby jeden zły wiersz to w ryj". I jakoś się z tym zgadzam. Nie ma sensu męczyć kogoś tym na co nie ma ochoty. Ja na przykład nie mógłbym siedzieć na ławce na której dzień wcześniej usuwano ptasie łajno i słuchać dukania osoby która książki ocenia po okładkach. Zamiast narodowego czytania powinno być więcej, ba - jakichkolwiek, spotkań typowo naukowych. No sorry - nikt mi nie powie, że wyjaśnienie zjawiska wrzenia wody w temperaturze 80 stopni, małej epoki lodowcowej czy choćby zjawiska przejścia światła przez ośrodki o różnej gęstości nie będzie ciekawe.

Taki mamy klimat, że robimy na co pozwala chwila i dorabiamy do tego ideologię. Żeby czasem nie wyszło, że w środku zostały wydmuszki które przyjmą wszystko i w dupę pocałują każdego. Bo dostaną za to czapkę z pawich piór.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie dodał komentarza. Możesz być pierwszy.

Napisz komentarz lub zgłoś błąd

Dodane w dniu 8 września 2017 przez Michał Misztal
Kopiowanie powyższych wypocin dozwolone pod warunkiem podania źródła, znaczy tandemu autor + link do strony