Gamingowy Lenovo

Data: 2017-11-17, autor: Michał Misztal

Zawsze byłem zwolennikiem profesjonalnego sprzętu. Nieraz ktoś przynosił na serwis gamingowego laptopa MSI czy Lenovo. Zazwyczaj tylko do przeinstalowania systemu. Na pierwszy rzut oka wyglądają solidnie. Ale dzisiaj się okazało, że tylko wyglądają.

Rok temu wymieniałem klawiaturę w gamingowym MSI. Klawiatura została zalana - wina użytkownika oczywista. Rozkręcenie sprzętu i wymiana klawiatury nie była jakaś kłopotliwa. Sporo było rozkręcania ale całość jako sprzęt została zmyślnie zaprojektowania. Do wszystkiego można się dostać i wcale nie trzeba mieć palców wyginających się w obie strony. Duży plus dla MSI.

Dzisiaj ktoś przyniósł Lenovo Y50-70 - usterka - grzeje się. Po uruchomieniu faktycznie zaczął się grzać w jednym miejscu. Poza tym zaczęło śmierdzieć spalenizną. Laptop ma dwa i pół roku.

Pierwsze co zauważyłem to, że ramka matrycy u dołu jest trochę zniekształcona. Co prawda nie przeszkadza to w użytkowaniu sprzęty ale daje się zauważyć. Winę za to ponosi Lenovo. Wentylatory są skierowane tak by wiać gorącym powietrzem w matrycę (hamując jednak odprowadzanie ciepła). MSI rozwiązało to tak, że matryca jest podniesiona i nie zasłania wentylatorów. MSI +1, Lenovo -1.

Zacząłem rozkręcać dolną obudowę. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że metalowe nakrętki na śrubki obudowy nie trzymają się. To znaczy plastiki w których są osadzone popękały (mimo, że laptop zawsze stał w tym samym miejscu) i śrubki kręcą się wraz z nakrętkami. Problem dotyczył 4 śrubek z 10. Obudowa jest tak zaprojektowana, że po odkręceniu wszystkich śrubek należy ją przesunąć w kierunku matrycy i zdjąć. Niestety dwie śrubki od dolnej obudowy przechodzą przez dziury w zawiasach. Oczywiście mocowania nakrętek tych śrub zostały uszkodzone więc śrub nie dało się wykręcić.

Ryc. 1. Strzałka pokazuje jak trzeba przesunąć dolną klapę. Śruba przechodzi przez dziurę w zawiasie od matrycy a za nią jest nakrętka która już niczego się nie trzyma. Można więc kręcić w dowolną stronę dowolną ilość razy.
Ryc. 2. A tak wygląda to cholerstwa po zdjęciu obudowy,
Ryc. 3. I jeszcze jedno ujęcie.

Montaż faktycznie fatalny. Z MSI nie miałem tego typu przygód. Śrubki były spasowane idealnie i solidnie zamocowane. Kolejny problem to bałagan w środku. W tym wypadku też MSI wypada lepiej. Co prawda nie jest tragicznie ale nie jest też za dobrze.

Po zdjęciu obudowy widać już usterkę.

Ryc. 4. Jarosław Hitler we własnej osobie.

Uszkodzona płyta główna. Prawdobodobnie w wyniku chwilowego wzmożonego przepływu prądu w obwodach zasilania i ładowania baterii. Oczywiście płyta główna do wymiany. Doraźna "naprawa" to odłączenie baterii. Po tym zabiegu laptop się nie grzeje a z trzewi nie leci już zapach spalenizny. Połowiczny sukces.

Zawiedziony jestem tym sprzętem. Robi dobre wrażenie. Ale już po rozkęceniu robi się kiepsko. Kiepskie plastiki - latają resztki mocowań nakrętek. Radiator jest źle skierowany. Całość się ugina i to czuć. Ramka matrycy się topi. Nie mogłem dłużej tego sprzętu potestować. Do plusów należy zaliczyć dość dobrze wykonaną klawiaturę. Sama matryca prezentuje się dość dziwnie. Dysk to talerzowy, chyba, Seagate - dokładnie już nie pamiętam.

Skomentuj lub zgłoś błąd

© Michał Misztal 2018

Czytasz właśnie

Gamingowy Lenovo
Autor: Michał Misztal
Data: 2017-11-17

Podobne wpisy