Wskrzeszanie systemu po ataku wściekłych małp z pepeszami

Data: 2017-12-20, autor: Michał Misztal

No i kilka godzin w p***du. A na dodatek dzień (znaczy ta część od wschodu do zachodu Słońca) coraz krótszy (bo w skali kosmicznej faktycznie dzień jest coraz dłuższy bo ruch obrotowy Ziemi maleje) i niewiele można zrobić. W planie miałem dokończenie pewnego programu w Pythonie który automatycznie by tworzył harmonogramy na stronę z otrzymanych danych (wiem, można przez serwer, ale to Wordpress a klient nie zapłaci ani za nową stronę ani za dodanie funkcjonalności do Wordpressa).

Właśnie siadałem do kodu, w tle uruchomiłem jeszcze aktualizację systemu. I bum. Ciemno. Małpy znowu wyłączyły prąd. Niedaleko jest rozdzielnia której załogę mogę sobie wyobrażać nie inaczej jak bohaterów "Lotu nad kukułczym gniazdem". Są to ludzie którzy całymi dniami potrafią się zastanawiać co by było gdyby małpa dostała bęben. Po 30 sekundach włączyli prąd. Super - lubią się tak bawić co jakiś czas.

Włączam kompa i kernel panic... Super. Padło akurat w momencie aktualizacji. System się rozleciał w drobny mak. Na szczęście nie jest to Windows bo końca bym nie doszedł. System udało mi się wskrzesić w niecałą godzinę. Miałem akurat pod ręką płytę z Archem, boot, chroot do istniejącej instalacji, stamtąd

[root@komputer]# pacman -Syyu_

I niestety nic - jedynie komunikat o błędzie libpsl.so.5, który był symlinkiem do libpsl.so.5.2.0. Pierwsze co trzeba zrobić to doprowadzić do działania pacmana. Trzeba więc wyjść z chroota i na początek przeinstalować felerną bibliotekę (i od razu rdzeń systemu)

[root@komputer]# pacstrap -i /mnt base libpsl

Po przeinstalowaniu udało się uruchomić pacmana. Teraz pora na gwoździa. U mnie błędów w pakietach była cała masa. Trzeba to hurtem załatwić - przeinstalowanie wszystkich pakietów

[root@komputer]# pacman -Scc
[root@komputer]# pacman -Qeq | pacman -S - --force

Tą procedurę najlepiej powtórzyć kilka razy. Aż do momentu w którym nie będą wyskakiwać żadne błędy w procesie reinstalacji (chodzi o to, że zależności do wcześniej instalowanych pakietów mogą jeszcze nie być przeinstalowane). System powstał i działa. Dane pozostały nietknięte.

PS. Ostatnio u klienta nie mogli wydrukować nic z Worda. To znaczy wydruk szedł ale przypominał bardziej list z pogróżkami ze słowami wyciętymi z gazety. Zapewne zapytacie w czym problem. Odpowiem - w Windowsie. Konkretnie - w Windowsie 10. Ten sprytny system sam sobie zaktualizował sterownik drukarki (Konica Minolta C353 - urządzenie profesjonalne a nie zabawka więc samoistna ingerencja nie może mieć miejsca) na swój własny - w opisie "dostawca sterownika: Microsoft". Ok, mniejsza też z tym, że przy 25% ilości tonera (czyli jeszcze jakieś 4 000 stron) zaczął wyć "Rany boskie, mało tonera". Po pobraniu i zainstalowaniu sterownika ze strony Koniki wszystko ruszyło.

Skomentuj lub zgłoś błąd

© Michał Misztal 2018

Czytasz właśnie

Wskrzeszanie systemu po ataku wściekłych małp z pepeszami
Autor: Michał Misztal
Data: 2017-12-20