Koniec świata

Data: 2018-03-19, autor: Michał Misztal

Postrzeganie wielu rzeczy zmienia się wraz z upływem lat. W czasach w których jeszcze oglądałem telewizję to w tejże telewizji co jakiś czas pojawiały się doniesienia o rychłym końcu świata. Jakiś francuski plantator kukurydzy dawno temu przepowiedział koniec świata i wszelkie światowe media temat podchwyciły i puścić nie chcą. Pamiętam dni w których koniec świata miał nastąpić nazajutrz i w sumie to nie wiedziałem co wtedy robić bo przecież jutro i tak to nie będzie miało sensu bo wszystko pieprznie. Obecnie informacje o armageddonie pojawiają się średnio raz dziennie i trochę się do nich przyzwyczaiłem. Co innego w dzieciństwie gdy wyobrażałem sobie czerwone niebo (może miałoby inny odcień ale w telewizji leciał w tym czasie serial "Mroczne niebo" - serial który aż prosi się o reemisję, podobnie jak Ziemia 2, Żar Tropików czy Kosmiczny posterunek).

Mimo, że te wszystkie końce świata poprzeżywałem to jakoś tak ostatnio dziwnie mi się zrobiło. Wszystko za sprawą tego wątku. To, że zaludniliśmy tę część Europy to wcale nie jest jakiś przypadek. Michio Kaku twierdzi, że najniższą formą cywilizacji (na drabinie ewolucji cywilizacji) jest ta która wykorzystuje paliwa kopalne planety. Kaku nie ma na myśli tutaj jakiejś ujmy, po prostu nie jesteśmy jeszcze cywilizacją która czerpie energię z źródła naszej Galaktyki. I raczej nam do tego daleko. Mimo, że z galaktycznego punktu widzenia raczkujemy to na ziemskim padole, wydaje się, że osiągnęliśmy dość dużo.

Przemilczę tutaj rabunkowe korzystanie z zasobów planety. I nie tylko chodzi mi o paliwa kopalne. Precież gospodarka a'la "postarzanie sprzętu" również do tego się zalicza. Do tego można również zaliczyć nisze w stylu "fidget spinners" czy "selfie sticks".

Jako naród mieszkający w tych nieprzyjemnych warunkach, na północy Europy, musieliśmy przeciwstawiać się grymaśnym warunkom pogodowym. Nie mam na myśli tylko Polski i Polaków ale wszelkie ludy północy. Początki były trudne - koczowniczy tryb życia - jak obecnie nomadzi na pustyni. Dopiero po jakimś czasie okazało się, że możemy wybudować dla siebie schronienia. Były to schronienia przed deszczem, chłodem i dzikimi zwierzętami. A warunki nie były takie jak obecnie (oryginalny artykuł z Nature gdzieś mi zginął) i od czasu do czasu przyszło się zmierzyć z glacjałem. Mimo wszystkich przeciwności udało się poskromić te niegościnne tereny. Powstały miasta, szlaki kupieckie, porty i wreszcie gospodarka.

Życie w północnej Europie obecnie jest do zniesienia dzięki Prądowi Zatokowemu, czyli tej ciepłej masie wody która dociera do Europy z Zatoki Meksykańskiej. Bez tej masy mielibyśmy tutaj -20 przez cały rok. Niewątpliwe, że co jakiś czas Prąd Zatokowy słabł lub całkiem zanikał. Ale ludy północy przetrwały. Przetrwały i tworzą jedną z najbardziej zaawansowanych enklaw ludzkości. I tutaj w tym momencie dociera do mnie news z JM. Ogólnie to nawet nie sprawdzam pudelkowych nowości ale tym razem zmiękłem. Ludzkość zatrzymała się w wyścigu zbrojeń. Obecnie konkurujemy jedynie między nami samymi o pozycję społeczną. Przejawem tego jest ciągły wyścig. Wyścig przejawia się w każdym możliwym aspekcie. Wystarczy wepchnąć gdzieś gębę i już się robi zasięg. I aż dziwne, że to niektórym wystarczy. Stephen Hawking, którego już z nami nie ma, ważył słowa. Jego stan nie pozwalał na rozwlekłe wywody. To właśnie dlatego czyta się go tak ciężko - bo jego minimum słów zawiera maksimum treści. Jest to bardzo skondensowana wiedza. W przeciwieństwie do podwórkowych celebrytów. Cóż, pusty dzwon dudni najgłośniej.

Komentarze (4)

[2018-03-19 22:23:53] Korsarz pisze: @ i ?
Pomijając kataklizmy, które jeszcze nie zawsze dobrze przewidujemy, choroby których jeszcze nie potrafimy wyleczyć i wypadki którym jeszcze nie jesteśmy w stanie zapobiec, cała reszta zaczyna i kończy się w naszych głowach. I od tego zależy przyszłość cywilizacji. Bo natura jako taka da sobie radę, jak zawsze.
[2018-03-20 07:21:29] csk(admin) pisze: Re: @ i ?
Tak, ale osiągnęliśmy punkt zwrotny. Kiedyś najsłabsze jednostki ginęły. Nasza cywilizacja w myśl obecnego ustroju cywilnoprawnego troszczy się również o debili. Przyszłość cywilizacji jako całości zeszła na dalszy plan - na pierwszym jest ego. I to jest najbardziej dochodowa branża - bo wystarczy kawałek plastiku żeby jeden z drugim został zaspokojony. Poza tym miałem na myśli bardziej rozdźwięk między dokonaniami ludzkości a pudelkowatymi filozofami. BTW - pogody nigdy nie zdołamy przewidzieć, obecnie bazujemy na statystyce, pomiarach i zdjęciach satelitarnych. Ale to za mało - a brakuje wyobraźni "co by tu jeszcze". Podobnie jest z medycyną - organizm ludzki to skomplikowana maszyna. Mimo, że komórki naszego ciała odnawiają się. Co jakiś czas jesteśmy przebudowywani na nowo. Niestety nie jesteśmy przebudowywani bezbłędnie. Z każdą chwilą jesteśmy już kimś innym niż przed chwilą bo materiał DNA został przepisany np z 99% dokładnością. Tak działa starzenie i taki początek ma część chorób. Organizm po prostu przeistacza się w coś gorszego.
[2018-03-20 23:37:02] Korsarz pisze: Co dalej?
A są sensowne pomysły na rozwój?
[2018-03-22 07:31:11] csk(admin) pisze:
"A są sensowne pomysły na rozwój?" Nie. Osiągnęliśmy stan wegetatywny.

Skomentuj lub zgłoś błąd

© Michał Misztal 2018

Czytasz właśnie

Koniec świata
Autor: Michał Misztal
Data: 2018-03-19

Tagi

Podobne wpisy