Klonowanie dysku uszkodzonego na mniejszy

Data: 2018-03-29, autor: Michał Misztal

Linuksa między innymi lubię za to, że przenosiny systemu z dysku na dysk nie wymagają zachodu. Mało tego, system montowania danych pozwala mi tworzyć takie ustrojstwa o których użytkownicy Windowsów nawet nie śnili. Natomiast klonowanie dysku z Windowsem? Hmm. Nieraz to już robiłem i również problemu nie ma. Najlepsze warunki to sprawny, działający dysk źródłowy i docelowy dysk o takim samym rozmiarze lub większy. Wtedy tylko

[root@komputer]# dd if=/dev/sda of=/dev/sdb

Kilka lat temu natomiast miałem konfigurację z dyskiem uszkodzonym, W tym wypadku zarówno dd jak i ntfsclone się wykładały. Całość załatwiłem wtedy jakimś płatnym programem w wersji trial. I poszło - XP wstał.

Tym razem przyszedł pan z laptopem w którym dysk zawiera uszkodzone sektory. Dysk - rozmiar 500GB. Przyniósł również i drugi dysk - 120GB SSD i prosi, żeby to sklonować. Jakieś 2 miesiące temu również klonowałem uszkodzony dysk 1:1 ale rozmiary były takie same. Tutaj jest inaczej a i Windows to nie XP tylko 7.

Pierwsze co trzeba zrobić w tym przypadku to oszukać Windows tak, żeby się uruchomił z tego dysku (początek partycji systemowej musi się zaczynać w tym samym miejscu). Na dysku źródłowym były 4 partycje ("System" - 500MB, "Windows" - ok 450GB, "Recovery" - ok 20GB i reszta). Klonujemy pierwszy sektor (rozwiązanie czysto siłowe)

[root@komputer]# dd if=/dev/sda of=/dev/sdb bs=512 count=1

Tym sposobem sklonujemy również układ partycji. Co zostanie zasygnalizowane tym, że coś jest nie tak (no bo ostatni sektor leży poza granicami dysku). Będziemy mieć dumpa układu partycji zrobionego sposobem siłowym (sdb1 - sdb4). Teraz należy wykasować ostatnie trzy partycje i utworzyć właściwy układ. W moim przypadku była to partycja ntfs pod W7. Jeszcze tylko format sdb1 na ntfs i w zasadzie wszystko mamy.

W poprzednich próbach dd się wywalał pewnie na uszkodzonym fragmencie dysku. Tym razem postanowiłem zamontować dane i żywcem to skopiować (obie partycje). Kopiowanie zakończyło się sukcesem (kilka pomniejszych plików zostało pominiętych jako input/output error, głównie tempy). Wszystko pokopiowane, no to restart. Tutaj trochę się bałem tych potworów rodem z Windowsa - junkcji (no bo nie klonuję dysku tylko kopiuję dane) i uprawnień. Po restarcie system się uruchomił. Nawet nie wyskoczył checkdisk. Z fajerwerków było za to info o uszkodzonym koszu. Kosz można skasować bez problemu i sam się odnowi.

Kolejna operacja zakończona sukcesem. Narzędzie użyte - GParted Live.

PS. Zanim zacząłem gmerać spróbowałem Clonezilli i od razu wywaliło mi błąd rozmiaru - "chcesz sklonować większy dysk na mniejszy? - ty szalony człowieku". Ja myślałem, że to kombajn, cudo na patyku a to zonk. I do czego to niby się przyda? Ja rozumiem, jeśli danych jest dużo to powinno być info "ej, weź się opanuj", ale danych było tylko 55GB. A pozostałe bajery Clonezilli? Obraz sam sobie mogę na FTP wrzucić a zautomatyzować parę rzeczy mogę komendą watch + warunki.

Skomentuj lub zgłoś błąd

© Michał Misztal 2018