Bóg i Stephen Hawking

Data: 2018-05-18, autor: Michał Misztal

Dziś taki trochę offtop będzie. Kolejny raz w łapy wpadła mi książka kiepska. I muszę to opisać, bo, być może uda mi się kogoś ostrzec przed zmarnowaniem nawet tych 19,90 zł za które można by nakupić balonów. Do Caleba Scharfa dołącza John C. Lennox w pozycji "Bóg i Stephen Hawking".

Zanim zacząłem czytać zobaczyłem tylną okładkę z patronami medialnymi. A tam dominikanie.pl czy Gość niedzielny. Ale jest też Świat wiedzy i Wiedza i życie. Zapowiada się dziwnie.

Autor jest profesorem matematyki na Uniwersytecie Oksfordzkim. Wydaje się więc, że może posiadać kompetencje jak i wiedzę by polemizować z Hawkingiem. Niestety emocje opadają po kilkunastu stronach. Logicznie również jest kiepsko. Większość kontrargumentów to po prostu "bo tak". Na początku przywołany zostaje Richard Dawkins i jego prowokacyjne zachowania, ale Lennox robi dokładnie to samo, tyle, że według swoich przekonań. Przerwałem w połowie książki.

Dobrze, że nie żyjemy w czasach Galileusza (do którego Lennox również się odwołuje - jako tego dobrego) bo Hawking podzieliłby los Giordano Bruno. Wspomniany zostaje również Newton. Galileusz i Newton to przykłady naukowców którzy dokonali wielu usiągnięć jednocześnie nie wypierając się Boga. Tylko, że Galileusza Koścół chciał spalić, jeżeli nie wyprze się swoich teorii. A Newton miał to gdzieś bo jego podstawy matematyczne przyrody nie konkurowały z Bogiem.

Hawking, Einstein, Bohr, Pauli i inni to ludzie którzy wnieśli dużo by rozjaśnić tajemnice materii. Dzięki temu możemy sobie wyobrażać jak może wyglądać świat mikro- i makroskali. A nawet możemy snuć teorie na temat wszechświatów równoległych i rzeczywistości wielowymiarowych. Problemem i zarazem argumentem kreacjonistów jest to, że nie wszystko jeszcze wiemy. No bo oni przecież wiedzą wszystko. Weźmy przykładowo odległość Plancka i energię Plancka. Odległość Plancka to najmniejsza wartość odległości jaka występuje w przyrodzie. Wiemy to z teorii bo nie możemy tego zaobserwować - przecież fotony są większe. Przejścia między innymi wszechświatami należy szukać właśnie poniżej tych wartości. Z kolei aby móc udowodnić teorię Wielkiego Wybuchu (to jedna z wielu teorii powstania) należałoby stworzyć drugi wszechświat co do prostych nie należy. I tutaj wchodzą kreacjoniści bo mają jedną księgę która zawiera całą prawdę. Szach mat.

Polemiki z książką Lennoxa nie ma co prowadzić bo argumenty jakie przytoczył do logicznych nie należą. Ba, zamiast racjonalnie wchodzić w polemikę z teorią jako całością czepia się słówek jak jakiś przygłup. To tak jakby odrzucić dzieła Einsteina bo zawierały błędy interpunkcyjne. Każdy kto kiedyś programował w większym zespole wie, że całość mimo, że pisana przez różnych ludzi musi stanowić spójną całość. Każdy ma różne kompetencje w tym zakresie ale okazuje się, że kod działa. Mimo, że ja mogę nie rozumieć kodu kolegi a ktoś mojego bo zajmujemy się różnymi funkcjonalnościami programu to całość jest spójna. Podobnie jest z nauką. Dziedzin naukowych i specjalizacji jest mnóstwo. Nie ma człowieka który ogarnąłby wszystko od matematyki, przez biologię, geografię i fizykę na raz. Ale najlepsze jest to, że mimo tak różnych dyscyplin te elementy do siebie pasują i tworzą całość.

Teoria czwartego wymiaru przestrzennego również ukazała się w sztuce w dziełach Picassa czy Duchampa. Także nauka, i to ta ciężka do zrozumienia, odbiła się i w sztuce. Problem jest taki, że każdy kreacjonista może prowadzić dyskusję z naukowcem a w drugą stronę to nie działa bo dorobek naukowy ludzkości jest ogromny. I znowu szach mat. Po (częściowej) lekturze Lennoxa wiem czego się spodziewać i tego autora sobie daruję. W zasadzie to myślę, że daruję sobie wszystkie pozycje wydawnictwa "W drodze".

Skomentuj lub zgłoś błąd

© Michał Misztal 2018

Czytasz właśnie

Bóg i Stephen Hawking
Autor: Michał Misztal
Data: 2018-05-18

Podobne wpisy