Windows to po prostu patol

Data: 2018-09-28, autor: Michał Misztal

Oddychać, 1 2 3 ... 10. Uff przeszło. Ostatnio można było przeczytać o kolejnych wesołych poczynaniach oprogramowania Microsoftu. W sobotę wstukiwałem komuś kod z Office 365 i wyskoczyła informacja, że kod został użyty, ale to było niemożliwe. Dalej - logowanie na konto MS, wstukanie kodu na stronie (kod poprawny) i pobranie instalatora. I co? W koło Macieju. Kod niepoprawny. Nawet komputer zrestartowałem (co dzięki Windows Update trwało 20 minut). Ale postanowiłem się jeszcze wylogować i ponownie zalogować na konto MS. I co? Działa. Kod przyjęty od razu. Jak ja bym miał taki pieprznik w kodzie to by mnie ścięli. Czyli co? Cache konta online nie synchronizuje się w ogóle z bazą i trzeba je zainicjować ręcznie? No kaman.

Komputer klientki padł. Windows postanowił się zaktualizować w momencie w którym nie był podłączony do sieci. Co ciekawe testy wydajnościowe w W7 nie pozwalały na uruchomienie gdy komputer był zasilany tylko z baterii. Czyli co, procedura trwająca może nawet i godzinę albo więcej której niepowodzenie może Cię nawet kosztować pracę (albo i głowę) na samej baterii jest dozwolona a ta która trwa 5 - 6 minut i skutkuje pojawieniem się jedynie numerka już nie? Komuś się chyba zdrowo priorytety poprzestawiały.

Wczoraj z kolei przegrywałem pewne dane. Ok, posłużę się windowsowym poleceniem ftp. Loguję się na serwer i przesyłam pliki. Całość zajmuje jakieś 11GB. Dane się przegrywają więc przechodzę do drugiego sprzętu. Wracam a tam już wszystko się skopiowało. Zaraz - tak szybko? No niezupełnie - jest ledwo 1 GB. Zerwało połączenie. No to pobieram demo TC i robię to samo. Coś dziwnie leci 1MB/s. Zostawiam więc na całą noc, niech przeleci. Przychodzę rano, patrzę a tam Windows się zaktualizował. Ten drań zablokował mi łącze do 1MB. To nie jest nawet śmieszne. W Microsofcie uważają, że moja praca jest po prostu gówno warta w porównaniu z ich genialnym systemem. Sorry, ale tak to odbieram bo nie można inaczej. Windows ograniczył przesył danych na łączu (sprawdzałem i na lanie i na wifi) by pobrać sobie aktualizacje. A jak tam dane? Zapytacie. No cóż, przegrało się 9GB z 11. Czyli 2GB gdzieś się zapodziały. Windows zrestartował komputer bo uznał to za ważniejsze niż moja praca. Zainstalował aktualizację i rano wita mnie kreator pierwszej konfiguracji ich "genialnego" system. Dane przegrywałem by wszystko wyczyścić i system zainstalować na nowo. Przecież "how hard can it be?". Odpaliłem w końcu GParted i już z pełną szybkością zarchiwizowałem dane.

W sytuacjach takich jak ta faktycznie warto wziąć głęboki oddech i policzyć do dziesięciu. Badania wykazały, że w momencie liczenia (nawet takiego) mózg przechodzi ze stanu czysto emocjonalnego do takiego w którym dominuje logiczne myślenie. Słowem mózg zaczyna szukać rozwiązań patowej sytuacji zamiast kazać nam walić pięścią w ścianę. Ale mózg to zarazem leń, śpioch i oszust. Polecam przeczytać wywiad Marii Mazurek z Jerzym Vetulani aby zdać sobie sprawę z jakim patolem mamy na codzień do czynienia. Windows jako system najczęściej wybierany to kolejny przykład sytuacji patologicznej. Niestety. Nie potrafię zmusić się do tego systemu bo za każdym razem ma dla mnie jakieś niespodzianki. A ja na niespodzianki nie mam czasu.

W sumie to nawet można napisać, że Windows to taki patol wśród oprogramowania - "kierowniku, dwie aktualizacje tylko". Jesteś na spotkaniu, wygłaszasz prelekcję, czy wycinasz komuś serce i nagle podchodzi do ciebie Windows 10 w brudnych łachach i obszczanych spodniach i woła "kierowniku, poratuj".

Skomentuj lub zgłoś błąd

© Michał Misztal 2018